Rozprawiczenie
Przedwczoraj, w niedzielę wieczorem, zostałem rozprawiczony: pierwszy raz leciałem samolotem :) Przeżycie ciekawe: trochę strachu na początku, połączonego z fascynacją na widok błyskawicznie uciekającej spod kół i z oczu ziemi :) Wrażenie niezłe, ale przyznam się, że w momencie startu miałem dość miętkie nogi - gdybym nie siedział to pewnie musiałbym się czegoś przytrzymać ;) Ale jednak to miło dotrzeć do wawy w godzinkę i 20 minut zamiast w 6h ;)
Leciałem czymś co się zwie ATR-42, więc było dość wolno, ale nie narzekałem. Szczególnie miłe było (ponieważ lecieliśmy w nocy to za dużo widać nie było) jak byliśmy już nad wawą, i pięknie rozświetlone miast było widać :) Naprawdę miodzio. Zrobiłem nawet kilka zdjęć, ale niestety wyszły na tyle słabo, że nie wrzucam ich do galerii.
Wracać będziemy nieco większą zabawką, konkretnie Embraer 145, który będzie napędzany już nie śmigiełkami, tylko silnikami odrzutowymi, więc w Sz-nie z powrotem będziemy w ciągu 40 minut (+ 40 na dojazd busem do miasta). Już się nie mogę doczekać :P
Jesczcze tylko napiszę, że moja wizyta w wawie była spowodowana (jest, wylot dopiero w środę wieczorem) szkoleniami z MySQL, na które wysłała mnie firma :)