życie.urzenia.net

czyli co się u MySZy w życiu dzieje

04 kwietnia 2007,

No to będzie domek...

dom,

Jutro idę podpisać umowę przedwstępną na mieszkanie. Wydam na początek prawie 20k, złożę kilka podpisów, i z głowy - czekanie na udzielenie kredytu, i jak się uda, podpisanie umowy końcowej i odbiór mieszkania. Yupi-ai-ei?

Z jednej strony - jak najbardziej. W końcu własne M-?, koniec z oddawaniem pieniędzy za darmo do obcych ludzi (no dobra, kredyt można też pod to podciągnąć), będę w końcu miał coś co będę mógł nazywać domem...

Jednak, żeby dostać to moje wymarzone mieszkanko, trzeba było (i jeszcze sporo pozostało) przebyć długą drogę, średnio przyjemną. Szczególnie jeśli chodzi o pieniążki. W naszym wypadku, gdy jesteśmy zupełnie bez wkładu własnego, jest to dodatkowo utrudnione: potrzebowaliśmy kredytu na 110%, i we frankach (różnica w wysokości pojedynczej raty sięga do 600zł!). Same franki potęgują wysokość zarobków potrzebnych do otrzymania kredytu (zdolność kredytowa), nie mówiąc już o kredycie na 110% wartości mieszkania. Najgorsze w sumie dla mnie jest to, że z tych 110% są zabierane koszta bankowe (prowizja, ubezpieczenia etc), co w moim wypadku pochłonęła prawie 10k. Do tego ponad 10k dla biura nieruchomości (prowizja), ponad 10k jako zadatek na mieszkanie dla właścicieli... I z 110% dla mnie nie zostaje nic ;) W sumie w prawie ostatniej chwili dowiedziałem się o tym, że koszta bankowe nie są doliczane i spłacane w kredycie - jakoś dla wszystkich było to tak oczywiste, że nikt, dosłownie nikt, nie raczył mi na to zwrócić uwagi :/

Mało brakowało, żebym nie miał szans na kredyt - generalnie, gdyby nie to, że moja narzeczona (wraz z którą biorę kredyt) dostała 6 miesięcy wcześniej zasiłek na zagospodarowanie, to nie mielibyśmy zdolności na potrzebny nam kredyt we frankach. Owszem, pozostają złotówki, ale to nie to samo - jak pisałem, prawie 600 zł różnicy.

Jeszcze innym problemem jest to, że jako że nie mamy wkładu własnego, będziemy musieli raz na 3 lata dodatkowo do banku oddać ponad 3k jako ubezpieczenie tegoż - przynajmniej do czasu gdy nie spłacimy 20% kapitału. Czyli przez 15 lat co 3 lata będę im dodatkowo oddawał 3,5k :/ Koszmar. Ale może do tego czasu uda się im spłacić osobno te 20%, wtedy będę się mniej stresował ;)

Nie zmienia to faktu, że i tak musze ten kredyt wziąć, i tak. Jeśli będę dłużej zwlekał, to ceny prawdopodobnie pójdą jeszcze bardziej w górę, przez co będę musiał udowodnić znacznie wyższą zdolność kredytową etc etc - perpetum mobile :/

No nic, pozostaje iść jutro wydać mnóstwo kasy, i liczyć na to, że bank przyzna mi kredyt. Jeśli nie... Będę kilkanaście tysięcy złotych w plecy, i kilka (może kilkanaście) lat będę czekał na swoje M :(

Dodano w kategorii Ogólne o 14:27:10, Dodaj komentarz

Design by ChaitGear, ported by Soil. RSS. Powered by JoggerPL.