życie.urzenia.net

czyli co się u MySZy w życiu dzieje

14 maja 2007,

Słuchawki

Nie ma to jednak jak dobre słuchawki...

Jakiś czas temu swoje słuchawki, Thomson czy coś w ten deseń, wyniosłem do pracy - tam były mi bardziej potrzebne. Oczywiście nie znaczy to że nie potrzebowałem ich w domu - cały czas marudziłem że muszę sobie w końcu jakieś dobre słuchawki kupić ;) No i w sobotę dokonałem tegoż czynu - poszliśmy sobie do Media Markt, oficjalnie rozglądać się za zmywarkami do naczyń ;) Nieoficjalnie także za kilkoma innymi rzeczami, w tym - słuchawkami.

Jak się dobrałem w końcu do panelu ze słuchawkami (a było ich tam kilkanaście różnych, począwszy od Thomsonów i Panasoniców, na Kossach i Sennheiserach kończąc), to się nie mogłem oderwać ;) Nie jestem jakimś audiofilem, więc nie do końca patrzyłem na to jak piękna muzyka z nich leci, czy to głębokość dźwięku czy inne różne takie, tylko wolałem sprawdzić czy nie będzie mnie bolała głowa lub uszy od dłuższego trzymania tego na głowie :) W końcu, po dłuższej selekcji, miałem 2 modele. Jeden (Sennheiser) odpadał w przedbiegach - nie stać mnie na słuchawki za 470,- :) Musiałem je odpuścić (choć zdecydowanie najprzyjemniej trzymało się je na uszach), i zdecydowałem się końcowo na Kossy, model UR29.

Po dwóch dniach odsłuchu (a raczej nocach) już wiem że wybrałem słusznie - zachwycony jestem zarówno tym, że niezależnie od tego jak głośno sobie muzę puszczam, to słychać wszystko wyraźnie, czysto, bez trzasków (jak na moje zdecydowanie nie-audiofilskie uszy), jak i tym, że prawie nie czuć ich na głowie/uszach (po kilku godzinach bez ściągania ich). Wydatek rzędu 150,- się zdecydowanie opłacił :)

Zalety:

  • czysty dźwięk, żadnych trzasków
  • gruby przewód, nie martwię się że niechcący go zerwę (musiałbym się mocno postarać)
  • bardzo wygodne - nie czuć ich na głowie czy też uszach
  • składane (do transportu)
  • potencjometr regulacji natężenia dźwięku na przewodzie
  • UPDATE: dożywotnia gwarancja

Wady:

  • krótki przewód (2m) - muszę się postarać o przedłużacz
  • przewód zamontowany na stałe - jak się kiedyś zużyje, to muszę rozłożyć słuchawki i przylutować nowy

Dodano w kategorii Ogólne o 10:31:50, Pokaż wszystkie.

Komentarze »

  1. snufkin powiedział(a),

    14 maja 2007 o 10:45:15

    Potencjometr zamontowany na przewodzie zaliczyłbym, raczej do wad. Moje słuchawki (Panasonic), przestały tam kontaktować i musiałem to zalutować...

  2. MySZ powiedział(a),

    14 maja 2007 o 11:05:57

    Uwzględniając fakt „Zalety” – pkt 6, to myślę że nie jest tak źle :)

  3. Dentharg powiedział(a),

    14 maja 2007 o 12:51:22

    Całkiem niezłe Sennheisery zamknięte (HD201) można mieć już za 90 pln. Takich używam w pracy.

    W domu mam o niebo lepsze evo2200, ale to już cena o jakiej piszesz :)

  4. MySZ powiedział(a),

    14 maja 2007 o 12:54:33

    No z Sennheiserów które tam przejrzałem, to tylko te jedne któreś były wystarczająco wygodne. Może tych HD201 akurat nie było.

    ale to już cena o jakiej piszesz

    W sensie: 150,- (jak UR29) czy jak te wymieniane przeze mnie Sennhesiery (470,-) ?

  5. Dentharg powiedział(a),

    14 maja 2007 o 12:55:20

    470 :) Wtedy stały po 550, ale teraz pewnie dostanie się je w granicach 200-250pln ;)

  6. MySZ powiedział(a),

    14 maja 2007 o 12:56:46

    No to zdecydowanie nie dla mnie ;) 150,- za wygodę mogłem dać, więcej to już przesada (co innego dla kogoś z audiofilskimi słuchami – wtedy można by było powalczyć) :)

Dodaj komentarz

Design by ChaitGear, ported by Soil. RSS. Powered by JoggerPL.