życie.urzenia.net

czyli co się u MySZy w życiu dzieje

12 lipca 2007,

Dom, własny dom...

Jakiś czas temu sfinalizowałem zakup własnego mieszkania. Dostałem kredyt, kredyt został uruchomiony, podpisałem umowę, czekam na odbiór... a ten dopiero w sierpniu - kobieta od której kupuję do 17.08 ma czas na wyprowadzenie się. Nie mogę się doczekać :)

Najciekawsze jest to, że zakup mieszkania to dopiero początek wydawania kasy na nie. My na szczęście dostaniemy część mebli (od obecnych właścicieli) - są w bardzo dobrym stanie, firmy Klose, do tego zostaje cała zabudowa kuchni wraz z lodówką, szafa Komandora w sypialni... Gdyby nie to, to pierwszy rok byśmy spędzili stricte na kartonach ;)

Poza meblami, z których w najgorszym wypadku będziemy na początek musieli dokupić tylko ławę do salonu, trzeba kupić całe mnóstwo innych rzeczy, tzw. 'drobiazgów', na które idzie majątek ;) Naczynia, elementy wykończenia łązienki, jak wieszaki na ręczniki, na srajtaśmę etc. Z większych rzeczy - duża szafa Komandora (lub "komandoropodobna") do przedpokoju (to powinno na jakiś czas zaspokoić nasze wymagania odnośnie miejsca gdzie poupychać nasze rzeczy), i zmywarka którą będzie trzeba jakoś wbudować w istniejącą zabudowę, i przynajmniej jeden fotel obrotowy do biurka. No i sama wymiana wkładki Gerdy w drzwiach na nową to jakieś 500,-

Na to wszystko mam jakieś 8, może 9 (maksymalna granica) tysięcy PLN, i obawiam się, że może nie starczyć ;) Szczególnie, że nie lubię kupować tanich rzeczy które po 3 czy 4 miesiącach trzeba wymienić czy takie tam. Będzie "śmisznie".

Na początku jeszcze chcieliśmy tam odświeżyć co nieco, w sensie przemalowania na swoje kolory etc, ale zrezygnowaliśmy w końcu. Powód? Biorę dwa tygodnie urlopu na przeprowadzkę i zamieszkanie tam. Przemalowanie całości, to minimum cztery dni, może wyjść więcej, zależy jak farba by kryła. Jeśli teraz mam z moich 14 dni oddać za darmo 4 lub 5 na samo malowanie, to to nie ma sensu, ponieważ jest masa innych spraw do zrobienia, a samo mieszkanie jest dość czyste i zadbane.

I generalnie jeszcze pytanie: może ktoś polecić jakąś firmę przeprowadzkową działającą na terenie Szczecina? Mam masę rzeczy do przewiezienia, trzeba wszystko znieść do sporego auta, przetransportować, i wnieść na górę. Pakowaniem i rozpakowaniem zajmę się sam :) Ale nosić tego nie jestem w stanie - mój kręgosłup, zawsze słaby, od kilku tygodni daje maksymalnie jazzu, i nie jestem w stanie nic nosić, a szczególnie takich rzeczy jak pralka czy sporej ilości kartonów z książkami...

Dodano w kategorii Ogólne o 08:07:50, Pokaż wszystkie.

Komentarze »

  1. Kasia powiedział(a),

    12 lipca 2007 o 09:34:03

    Jak przeczytałam tytuł to już zaczęłam zazdrościć domu, a tu mieszkanie.
    To jesteście mniej więcej na takim etapie życia jak my :]

  2. MySZ powiedział(a),

    12 lipca 2007 o 09:44:05

    Nie chcieliśmy domu jako takiego :) Po długim rozważaniu wielu opcji uznaliśmy, że dla nas lepsze będzie mieszkanie, więc kupiliśmy mieszkanko :)

  3. arekm powiedział(a),

    12 lipca 2007 o 11:18:42

    W bydgosczy przeprowadzacze biorą 60pln/h za auto + 15pln/h za osobnika.

    Mnie 2 osobników przeprowadziło od „start” do „end” w 3h (a paczek było toooony). Nie obijali się, po 3 paczki na raz i do auta, na okrągło. Szok ;-)

  4. MySZ powiedział(a),

    13 lipca 2007 o 20:50:48

    No, powiem szczerze że przydałoby się trafić na taką grupę. Nie wiesz czy mają w swoim zasięgu Szczecin? ;)

Dodaj komentarz

Design by ChaitGear, ported by Soil. RSS. Powered by JoggerPL.