Dina
Uwielbiam psy. Dawno dawno temu mieliśmy w domu sukę owczarka niemieckiego, wabiła się Dina. Gdy miałem 5 lat, i wróciłem z wakacji, jej już w domu nie było. Kilka lat później dałem matce w prezencie szczeniaka. Kundla. Z rodziny kundli po kilku pokoleniach różnych mieszańców. Śliczna mordka. Nie będąc zbyt oryginalnym, dałem mu na imię Dino.
Niestety, nie byliśmy w stanie nad nim zapanować - po wyjściu z domu i spuszczeniu go ze smyczy, nie wracał do mnie i nie dało się go złapać. Pojawiał się pod drzwiami kilka godzin późńiej. Gdy zostawał sam w domu, po powrocie nie było wiadomo czego się spodziewać - czy chata jeszcze jest, czy już nie, a jeśli jest to ile rzeczy nie zostało zniszczonych. Gryzł wszystko i w każdej ilości. Zaczęliśmy go uwiązywać na skórzanej smyczy do rury - zazwyczaj po powrocie do domu szedłem kupić nową smycz. Dołożyliśmy do tego skórzany kaganiec - wzrosły wydatki, trzeba było dokupować kaganiec. W końcu ojciec nie wytrzymał, wywiózł go do jakichś znajomych na wieś, i tyle go było.
Teraz "jestem już duży", za miesiąc odbieram własne mieszkanie, więc mogłem się zdecydować ponownie na jakiegoś psa. Kierując się wyborem rasy nie byłem zbyt oryginalny - owczarek niemiecki, tzw ONek. Imię - też monotonia, Dina. Ale oto jest, moja sunia:
Prawda że śliczna? ;)
Dina ma już prawie 11 tygodni (10 i 1/2), jest zadziorna, ciągle chętna do zabawy, trochę je, dużo pije (wody! ;) ), ciągle chce żeby ją drapać, najchętniej po brzuszku, ale ogólnie jest niesamowicie słodka. W sumie w ciągu trzech dni nauczyła się załatwiać (z czego jestem dumny ;) ) na dworze - jeszcze są momenty kiedy popuszcza troszkę w domu, ale niewiele. Łakomczucha potworna, i próbuje dominować mi w domu, ale na to jej nie pozwalam. Naczytałem się mnóstwo na tematy wychowywania psów, mamy na razie jedną książkę na ten temat, druga jest w drodze, będę starał się Dinę wychować jak najlepiej :) Jeśli mi się nie uda, to na 100% zapiszę się z nią na jakiś kurs wychowawczy - oddać jej na pewno nie oddam :)
I jeszcze jedno zdjęcie mojej ślicznotki:


15 lipca 2007 o 10:00:31
Heh, mój „rodzinny” (dziadków dokładnie, ale w sumie to jedyny pies w rodzinie), też Dino, to jednak teoretycznie collie (bo w praktyce niepodobny do innych ;-)).
Powodzenia w wychowywaniu psa ;-)
15 lipca 2007 o 11:52:13
Dziękuję :) Na razie idzie nieźle ;)
Anonim powiedział(a),
03 sierpnia 2007 o 14:27:31
Słodziutki pieseczek! :-) a do tego super blog…!