życie.urzenia.net

czyli co się u MySZy w życiu dzieje

27 listopada 2007,

Z pamiętnika geeka

Przeczytałem właśnie wpis Marcina na temat jego początków z komputerami. Jakby nie patrzeć, mam tutaj sporo podobieństw ;)

Ja zaczynałem nieco wcześeniej, bo pierwszy komputer na jakim szalałem to było C64 w okolicach '88-89. Po pierwszych szaleństwach i nocach spędzonych przy graniu w River Raid i inne podobne cuda, przyszedł czas na mój start w programowaniu :) Taaa, zaczynałem już wtedy ;)

Commodore służyło mi przez kilka lat, po których miałem dłuższą przerwę w walce z komputerami. Nie licząc szkoły (najpierw podstawowej, później średniej) gdzie miałem informatykę, i czasem wizyt u kolegów, mój następny kontakt z tego typu sprzętem to okolice '97, kiedy dostałem peceta - AMD K6 200, 32MB ram, grafika z 2MB RAM, 2GB HDD i takie tam. Dosłownie - wtedy demon szybkości :) Jako ciekawostka - kupiony już wtedy w firmie, w której później pracowałem przez jakiś czas :)

Po drodze do dnia dzisiejszego, przedarłem się przez różne kombinacje sprzętowe - Celeron 300A (miałem słabą serię, dało się go stabilnie kręcić tylko do 374), i różne takie - przez jakiś czas pracowałem w serwisie jednego z większych sklepów komputerowych w Szczecinie: HARTa, więc miałem dostęp do sprzętu. Na dzień dzisiejszy nie mam swojego komputera - oddałem go swojej kobiecie, a ja korzystam tylko i wyłącznie z laptopa firmowego (notabene - ZTCW to dokładnie ten sam model który ma Marcin) :) Teraz wyobrażam sobie pracy na komputerze stacjonarnym... :)

Przechodziłem też przez etap tysięcy części komputerowych w domu, z których niejeden sprzęt dałoby się złożyć. Teraz już szkoda mi miejsca w domu na graty, więc już jakiś czas temu pozbyłem się prawie wszystkiego, zostawiłem tylko to co naprawdę się może przydać. Za to routery stoją w domku dwa, stary sprzęt służący mi kiedyś za serwero-router też jeszcze jest, etc.

Gdzieś po drodze załapałem bakcyla - dzięki pewnemu Iridium ;) dziękuję Wam! :)- najpierw na naukę HTML, później PHP, a teraz już ciężko mi powiedzieć w czym programuję, bo to zależy od czasu i miejsca ;) A - przed HTML miałem jeszcze etap Delphi, wtedy w wersji 3.0 :) Jeszcze gdzieś mam książkę do niego :) To były czasy... Tak że w tej chwili, tak jak Marcin, znam znacznie więcej języków programowania niż języków obcych ;), też noszę okulary, też przebiłem się przez wszystkie wersje Windowsa - począwszy od 3.11.

Wcześniej za to miałem dostęp do netu - okolice '99-00 ? Jakoś tak. Na naszym podwórku zrobiliśmy sieć, ciągnąc dziesiątki metrów koncentryka (RG58), stawiając gdzie trzeba repeatery dla wzmocnienia sygnału, a u jednego kumpla, który już wtedy znał się świetnie na linuksach i innych takich, postawiony został serwer z modemem i podpiętą linią, który rozdzielał "pasmo". Korzystaliśmy z modnych wtedy kart callbackowych (FiberNET i jeszcze jedna firma była), opcja całomiesięczna, później SDI - był moment, kiedy z jednego SDI "korzystało" chyba 40 osób ;] (dla przypomnienia: SDI miało wtedy 115kbps). To były czasy... Godziny, dni spędzane na ICQ (pamięta ktoś jeszcze? ;] ), usenecie i forach o sprzęcie komputerowym...

W tej chwili Internet jest moim sposobem na życie - pracuje w nim, w pewnym stopniu go buduję, rozwijam - wcześniej tworząc strony dla klientów, teraz rozwijając oprogramowanie największego "hostingodawcy" w Polsce. I nie wyobrażam sobie innej pracy :)

Dodano w kategorii Ogólne o 21:59:02, Pokaż wszystkie.

Komentarze »

  1. snufkin powiedział(a),

    28 listopada 2007 o 00:10:11

    No to może ja przypomnę kilka gier: http://blog.snufkin.pl/2006/12/16/wspominki-zapalonego-gracza/
    (w kategorii „gry” są jeszcze 2 inne wpisy utrzymane w tej samej konwencji)

    Nie wiem, jak Tobie, ale mi sporo życia wyciekło przy próbach przechodzenia River Raid, też na C64 :] (bardzo, bardzo dawno temu :P )

  2. MySZ powiedział(a),

    28 listopada 2007 o 00:47:55

    Ta, no właśnie RR mi najbardziej utkwił w pamięci, bo raz, że to była pierwsza gra w jaką grałem na C64, a dwa, grałem w nią długo i namiętnie aż do chwili kiedy oddałem „komodorca” kuzynowi :)

    W gry pecetowe to ja już zbyt dużo nie grałem – owszem, zdarzyło mi się zarwać kilka nocek w Warcraft2, Starcraft, Diablo czy Fallout, a także pofragować kumpli w DN3D lub Unreal Tournament, ale od momentu gdy zaczęłem się bawić w programowanie, to to był dla mnie lepszy sposób na spędzenie wolnego czasu ;)

  3. Marcin / Ktos powiedział(a),

    28 listopada 2007 o 08:43:51

    Łał, prawie jak stałe łącze. Ja z moim modemem musiałem płacić za te impulsy (zwykle co 6 minut, bo po 18. godzinie), więc się ograniczałem :-)

Dodaj komentarz

Design by ChaitGear, ported by Soil. RSS. Powered by JoggerPL.