<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>MySZy życie...</title><link>http://zycie.urzenia.net/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Tue, 19 Aug 2008 22:33:09 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Historia lubi się powtarzać?</title><link>http://zycie.urzenia.net/2008/02/21/historia-lubi-sie-powtarzac/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://urzenia.net/324/wiosna-panie/&quot;&gt;Rok temu&lt;/a&gt; zaczęło się wcześniej, ale dużo gorzej nie jest. Mamy 21 lutego, a krokusy już tuż tuż...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/20080221-krokusy/01.jpg&quot; rel=&quot;20080221&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/20080221-krokusy/01_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/20080221-krokusy/02.jpg&quot; rel=&quot;20080221&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/20080221-krokusy/02_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;PS. Przepraszam za jakość zdjęć, ale miałem tylko komórkę. Na 99% będę tam jutro z normalnym aparatem, wtedy może uraczę publiczność czymś lepszym ;)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 21 Feb 2008 20:42:21 +0100</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2008/02/21/historia-lubi-sie-powtarzac/</guid><category>Ogólne</category><category>wiosna</category><category>foto</category><category>krokusy</category></item><item><title>Wolę 3 gwiazdki niż 5...</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/12/15/wole-3-gwiazdki-niz-5/</link><description>&lt;p&gt;Wróciłem wczoraj z Warszawy, gdzie byłem &lt;a href=&quot;http://sqam.org/prt/view/zpt.html&quot;&gt;na szkoleniu&lt;/a&gt;. Szkolenie całkiem ciekawe, kilka rzeczy się przyda, ale ja nie o tym. W Wawie zarezerwowaliśmy wcześniej hotel - &lt;a href=&quot;http://zycie.urzenia.net/2007/03/13/rozprawiczenie/&quot;&gt;poprzednio&lt;/a&gt; nocowaliśmy w &lt;a href=&quot;http://www.reytan.pl/&quot;&gt;hotelu Reytan&lt;/a&gt;, tym razem załapaliśmy się na &lt;a href=&quot;http://marriott.com&quot;&gt;Marriott&lt;/a&gt;a. Reytan jest trójgwiazdkowym hotelem, w którym wszystko jest czyste, bardzo eleganckie, ładnie urządzone, z klasą. Marriott - no cóż, tutaj, jak na pięciogwiazdkowy hotel przystało, luksus pełną gębą, dwa wielkie łóżka (małżeńskie chciałoby sie powiedzieć), w łazience marmury etc. Super. A gdzie leży największa, z punktu widzenia &quot;zu&quot;, różnica? W podejściu. Różnicę pokażę na tym, co mnie najbardziej zabolało:&lt;/p&gt;
&lt;dl&gt;
&lt;dt&gt;Marriott&lt;/dt&gt;
&lt;dd&gt;Jest tak luksusowym i super i w ogóle hotelem, że za każdy głupi dodatek trzeba zapłacić - i to naprawdę grubą kasę. Doba internetu (i to kablowego, żadnego wi-fi w pokoju) - 20€, cały tydzień - 100€. Pominę milczeniem w pełni zaopatrzony w różnego rodzaju dobra luksusowe barek, w którym mały Żywiec kosztował 30PLN.&lt;/dd&gt;
&lt;dt&gt;Reytan&lt;/dt&gt;
&lt;dd&gt;Tutaj było pod tym kątem o niebo lepiej - co prawda nie pamiętam już teraz jak wyglądała sprawa barku, natomiast łącze w pokoju było gratis ;)&lt;/dd&gt;
&lt;/dl&gt;
&lt;p&gt;Było jeszcze kilka tego typu szczegółów, jak np widoki z okna, gdzie Marriott był zupełnie bezkonkurencyjny - widok na panoramę Warszawy z 24 piętra to jednak zupełnie inny poziom niż widok na siakiś dość obskurny budynek z piętra bodajże 3-go czy 4-go ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ogólnie cieszę się że raz miałem okazję zaznać takich luksusów i w ogóle dowiedzieć się jak może się rozbijać po hotelach &quot;śmietanka&quot; bogaczy, ale następnym razem, szczególnie jeśli będę jechał na dłużej niż 2-3 dni, to wybiorę 3-gwiazdkowy hotel, gdzie będę miał dostęp do netu w cenie hotelu ;)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 15 Dec 2007 16:08:14 +0100</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/12/15/wole-3-gwiazdki-niz-5/</guid><category>Ogólne</category><category>warszawa</category><category>hotel</category><category>reytan</category><category>marriott</category><category>szkolenie</category></item><item><title>Z pamiętnika geeka</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/11/27/z-pamietnika-geeka/</link><description>&lt;p&gt;Przeczytałem właśnie &lt;a href=&quot;http://www.ktos.info/notatki/2007/11/27/c-lat-z-komputerem/&quot;&gt;wpis Marcina&lt;/a&gt; na temat jego początków z komputerami. Jakby nie patrzeć, mam tutaj sporo podobieństw ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ja zaczynałem nieco wcześeniej, bo pierwszy komputer na jakim szalałem to było C64 w okolicach '88-89. Po pierwszych szaleństwach i nocach spędzonych przy graniu w River Raid i inne podobne cuda, przyszedł czas na mój start w programowaniu :) Taaa, zaczynałem już wtedy ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Commodore służyło mi przez kilka lat, po których miałem dłuższą przerwę w walce z komputerami. Nie licząc szkoły (najpierw podstawowej, później średniej) gdzie miałem informatykę, i czasem wizyt u kolegów, mój następny kontakt z tego typu sprzętem to okolice '97, kiedy dostałem peceta - AMD K6 200, 32MB ram, grafika z 2MB RAM, 2GB HDD i takie tam. Dosłownie - wtedy demon szybkości :) Jako ciekawostka - kupiony już wtedy w firmie, w której później pracowałem przez jakiś czas :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po drodze do dnia dzisiejszego, przedarłem się przez różne kombinacje sprzętowe - Celeron 300A (miałem słabą serię, dało się go stabilnie kręcić tylko do 374), i różne takie - przez jakiś czas pracowałem w serwisie jednego z większych sklepów komputerowych w Szczecinie: &lt;a href=&quot;http://hart.pl&quot;&gt;HART&lt;/a&gt;a, więc miałem dostęp do sprzętu. Na dzień dzisiejszy nie mam swojego komputera - oddałem go swojej kobiecie, a ja korzystam tylko i wyłącznie z laptopa firmowego (notabene - ZTCW to dokładnie ten sam model który ma Marcin) :) Teraz wyobrażam sobie pracy na komputerze stacjonarnym... :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przechodziłem też przez etap tysięcy części komputerowych w domu, z których niejeden sprzęt dałoby się złożyć. Teraz już szkoda mi miejsca w domu na graty, więc już jakiś czas temu pozbyłem się prawie wszystkiego, zostawiłem tylko to co naprawdę się może przydać. Za to routery stoją w domku dwa, stary sprzęt służący mi kiedyś za serwero-router też jeszcze jest, etc.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdzieś po drodze załapałem bakcyla - dzięki pewnemu Iridium ;) dziękuję Wam! :)- najpierw na naukę HTML, później PHP, a teraz już ciężko mi powiedzieć w czym programuję, bo to zależy od czasu i miejsca ;) A - przed HTML miałem jeszcze etap Delphi, wtedy w wersji 3.0 :) Jeszcze gdzieś mam książkę do niego :) To były czasy... Tak że w tej chwili, tak jak Marcin, znam znacznie więcej języków programowania niż języków obcych ;), też noszę okulary, też przebiłem się przez wszystkie wersje Windowsa - począwszy od 3.11.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wcześniej za to miałem dostęp do netu - okolice '99-00 ? Jakoś tak. Na naszym podwórku zrobiliśmy sieć, ciągnąc dziesiątki metrów koncentryka (RG58), stawiając gdzie trzeba repeatery dla wzmocnienia sygnału, a u jednego kumpla, który już wtedy znał się świetnie na linuksach i innych takich, postawiony został serwer z modemem i podpiętą linią, który rozdzielał &quot;pasmo&quot;. Korzystaliśmy z modnych wtedy kart callbackowych (FiberNET i jeszcze jedna firma była), opcja całomiesięczna, później SDI - był moment, kiedy z jednego SDI &quot;korzystało&quot; chyba 40 osób ;] (dla przypomnienia: SDI miało wtedy 115kbps). To były czasy... Godziny, dni spędzane na ICQ (pamięta ktoś jeszcze? ;] ), usenecie i forach o sprzęcie komputerowym...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tej chwili Internet jest moim sposobem na życie - pracuje w nim, w pewnym stopniu go buduję, rozwijam - wcześniej tworząc strony dla klientów, teraz rozwijając oprogramowanie największego &quot;hostingodawcy&quot; w Polsce. I nie wyobrażam sobie innej pracy :)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 27 Nov 2007 21:59:02 +0100</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/11/27/z-pamietnika-geeka/</guid><category>Ogólne</category><category>historia</category><category>komputery</category><category>programowanie</category><category>geek</category></item><item><title>Pierwszy śnieg</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/11/25/pierwszy-snieg/</link><description>&lt;p&gt;Dziś w nocy spadł pierwszy w tym roku w Szczecinie śnieg. PIerwszy, który nie rozpłynął się w powietrzu :) Musiało nieźle sypać, bo, jak widać na zdjęciach poniżej, troszkę mi osiedle zasypało ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/20071125-pierwszy_snieg/dscf3098.jpg&quot; rel=&quot;20071125-2&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/20071125-pierwszy_snieg/dscf3098_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/20071125-pierwszy_snieg/dscf3099.jpg&quot; rel=&quot;20071125-2&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/20071125-pierwszy_snieg/dscf3099_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/20071125-pierwszy_snieg/dscf3100.jpg&quot; rel=&quot;20071125-2&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/20071125-pierwszy_snieg/dscf3100_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 25 Nov 2007 09:49:50 +0100</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/11/25/pierwszy-snieg/</guid><category>Ogólne</category><category>zima</category><category>szczecin</category><category>śnieg</category></item><item><title>Dorosła panienka</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/11/25/dorosla-panienka/</link><description>&lt;p&gt;No to mam w domu dorosłą już panienkę ;) Moje &lt;a href=&quot;http://zycie.urzenia.net/2007/10/17/dina-rosnie/&quot;&gt;suczydło&lt;/a&gt; dostało wczoraj, dość nieoczekiwanie dla nas, pierwszą cieczkę. Spodziewaliśmy się tego za jakiś miesiąc... A tu taka niespodzianka ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Byliśmy z nią nawet wczoraj na wybiegu dla psów, i były pierwsze oznaki nadchodzącego wydarzenia (trudno i jej, i nam się było od psów opędzić), ale to się już zdarzało, a weta tłumaczyła to tym, że właśnie dorasta i często się zdarzają młodym sukom takie burze hormonalne, które podobnie wpływają na otoczenie. No i fakt, burza hormonalna jest, nie da się ukryć :P&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zamówiłem już jej zgrabne majteczki, takie akurat dla niej, z wkładkami, a na razie chodzi po mieszkaniu w moich slipach:&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;gallery&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-cieczka-2007/dscf3089.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071125&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-cieczka-2007/dscf3089_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-cieczka-2007/dscf3090.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071125&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-cieczka-2007/dscf3090_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-cieczka-2007/dscf3092.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071125&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-cieczka-2007/dscf3092_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-cieczka-2007/dscf3093.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071125&quot; title=&quot;&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-cieczka-2007/dscf3093_th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co ciekawe, spodziewałem się że niespecjalnie będzie chciała w tym chodzić, ale okazuje się że nie ma problemu zupełnie - w nocy gdzieś, jakoś je ściągnęła, ale nie widać w ogóle żeby jej przeszkadzały moje gatki ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No nic, tak to w rzyciu bywa, przez najbliższe 2 do 3 tygodni moje suczydło nie pobawi się za bardzo z kolegami... :)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 25 Nov 2007 09:38:07 +0100</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/11/25/dorosla-panienka/</guid><category>Ogólne</category><category>dina</category><category>pies</category></item><item><title>Moja przygoda z Senatorem</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/10/17/moja-przygoda-z-senatorem/</link><description>&lt;p&gt;Jako, że do naszego mieszkania przeprowadziliśmy się już jakiś czas temu (sierpień), zgodnie z naszymi wcześniejszymi planami zdecydowaliśmy się na zrobieniu w przedpokoju dużej szafy. Dużej, bo od podłogi do sufitu mam 250cm, a szeroka na 196cm. Obadaliśmy kilka firm, zdecydowaliśmy się na Senatora. Niestety...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Umówiliśmy się z handlowcem, przyjechał ładnie, szybko, zrobił pomiary, wyliczył kwotę, wszystko OK. Podziękowaliśmy, powiedzieliśmy że potrzebujemy kilku dni na zastanowienie się, i pożegnaliśmy się. Ze 3, może 4 dni później byliśmy już pewni że bierzemy tą szafę, więc znów zadzwoniliśmy do pana handlowca, mówiąc mu o tym. Od tego miejsca zaczynają się schody :(&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie było już tak różowo - pan handlowiec z umową już ponownie nie mógł do nas przyjechać, muslieliśmy sami pojechać do biura. OK, umówiliśmy się, pojechaliśmy w określony dzień o określonej godzinie (mieliśmy być w sumie o dowolnej godzinie, byle by po 12 - byliśmy o 14). Okazało się, że pan handlowiec miał nas w tyłku, i zapomniał dostarczyć umowę do biura. Pojechaliśmy do centrum zupełnie bezsensownie :( No ok, na tym etapie powiedziałem sobie, że po prostu się zdarza, mi też czasem coś z głowy wypada, i nic się na to nie poradzi. Pani poinformowała nas, że pan handlowiec dotrze do nas w dniu następnym, umówiliśmy się na godzinę już tym razem konkretną i wróciliśmy do domu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na drugi dzień, gdy zbliżała się już &quot;godzina 0&quot;, zadzwonił pan handlowiec czy może już przyjechać. Oczywiście, byliśmy przecież w domu, proszę przyjeżdżać. Stwierdził że za 15 minut będzie i rozłączyliśmy się. Po pół godzinie dzwonię zapytać się czy droge zgubił, czy może coś innego. Okazało się, że jeszcze nie wyjechał od poprzedniego klienta. Trochę się wkurzyłem, bo po co w takim razie dzwonił i mówił że będzie za kilka minut? :/&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeszcze odpuściłem, poczekałem na jego przyjazd (uwinął sie w kilka minut), podpisaliśmy umowę (doszła mała zmiana, ale nieistotna dla sprawy), pożegnaliśmy się mając wyznaczony termin montażu za 2 tygodnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W przeddzień montażu telefon z fimy &quot;Senator&quot; - monter, który miał do nas przyjechać miał pogrzeb kogoś z rodziny, czy możemy przełożyć termin montażu i na kiedy. No OK, zdarza się, przełożyliśmy na dzień następny - panowie obiecali być wcześniej (7-8), żebym mógł jeszcze pojechać do pracy popołudniu, niestety o 9.00 zadzwoniłem do &quot;Senatora&quot; pytając się, czemu ich jeszcze nie ma :( Przyjechali pół godziny później. Pracowali zawzięcie cały dzień, koło 14 okazało się że któraś z płyt była nie taka jaka miała być, jeden z panów pojechał ją wymienić. Pod wieczór okazało się że dalej coś nie gra, i niestety już tego dnia nic więcej nie zrobią. Umówiliśmy się na kolejny dzień.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Panowie przyjechali, pod koniec roboty okazało się że znów coś nie jest w porządku, i znów, kolejny dzień - niestety, nie mieli wolnego terminu wcześniej jak w przyszłym tygodniu, więc obiecali że w poniedziałek zadzwonią i się umówimy jakoś.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;We wtorek zadzwoniłem do pana handlowca z opierdolem, bo już miałem całego tego &quot;Senatora&quot; serdecznie dość. Pan stwierdził że zaraz się tym zajmie, i rzeczywiście po kilku minutach zadzwonił pan monter. Na wstępie zapytał: &quot;to na kiedy się umawiamy?&quot;. Raczyłem mu w mało przyjemnym tonie wyjaśnić, że może tak na początek &quot;dzień dobry&quot; i &quot;przepraszam&quot; skoro to ja musiałem się do niego z telefonem fatygować - pan się nieco skrępował, przytkało go co nieco. Jak mu już oddech wrócił był łaskaw się ze mną umówić na kolejny termin. Och, dobrodziej...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To już czwarta wizyta. Od początku wtopa, bo mieli być o 14, a przyjechali o 15.30 (choć widać że opierdol skutkował, bo sam zadzwonił i poinformował). Panowie przyjechali, wzięli się za robotę - po drodze znów się okazało że coś nie gra, więc znów jeden z panów raczył był pojechać do firmy po kolejną listwę. Na szczęście na koniec udało się zrobić wszystko tak że nie miałem się do czego czepić (no dobra, przesadziłem, sporo bym znalazł, ale nic co by mnie raziło strasznie w oczy), przyjąłem w końcu potwierdzenie wykonania pracy i dałem panu pieniążki. Liczyłem, że to mój ostatni kontakt z tą firmą. O naiwności...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziś, tj. około miesiąc po odebraniu szafy, okazało się że drzwiczki (nie suwane, tylko zwykłe, na zawiasach) się obluzowały - jeden z wkrętów wyszedł co nieco, przez co drzwi haczą o jedną ze ścianek. Jutro muszę zadzwonić i złożyć reklamację. Ciekawe jak długo będą mnie zwodzić zanim w końcu przyjadą i to zrobią...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sama szafa jest ładna i funkcjonalna, niestety co do wytrzymałości i trwałości, to sądząc po drzwiczkach będzie kiepsko :( Poza tym, osoba mniej techniczna, nie umiejąca przypilnować panów monterów na każdym kroku, na pewno obudziłaby się po kilku miesiącach z ręką w nocniku - ja sobie dałem radę, natomiast nie wiem jak to będzie z reklamacją i w ogóle co dalej :(&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ogólnie - nie polecam.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 17 Oct 2007 18:07:06 +0200</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/10/17/moja-przygoda-z-senatorem/</guid><category>Ogólne</category><category>senator</category><category>dom</category><category>szafa</category></item><item><title>Dina rośnie</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/10/17/dina-rosnie/</link><description>&lt;p&gt;Nasza Dina ma już ponad 5 miesięcy. Zrobiło się z niej straszne bydlę, wielkie, ciężkie, szybkie, i potwornie słodkie...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poniżej kilka zdjęć naszej suni, w różnych momentach jej życia ;)&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;gallery&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_001.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071017&quot; title=&quot;Leżę sobie, leżę...&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_001.th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_002.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071017&quot; title=&quot;No zobacz jaka jestem śliczna :)&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_002.th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_003.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071017&quot; title=&quot;A! Tu się schowałeś! Hop i mam Cię...&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_003.th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_004.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071017&quot; title=&quot;Ni to pies, ni to koń ;)&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_004.th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_005.jpg&quot; rel=&quot;gallery-20071017&quot; title=&quot;Peace, brother!&quot; class=&quot;thickbox&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina-20071017/dina_005.th.jpg&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 17 Oct 2007 17:21:50 +0200</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/10/17/dina-rosnie/</guid><category>Ogólne</category><category>dina</category><category>pies</category></item><item><title>CKM (Cięzko Kapująca Mózgownica)</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/10/12/ckm-ciezko-kapujaca-mozgownica/</link><description>&lt;p&gt;Trochę ponad rok temu ukończyłem służbę zastępczą dla wojska. Służbę odbywałem w Sądzie Rejonowym w Szczecinie. Kilka rzeczy było fajnych, kilka nie - jak to w życiu. Ale wraz ze mną dostała się tam do pracy na okres próbny pewna panna. Dość szybko dostała przydomek &lt;strong&gt;CKM&lt;/strong&gt;, czyli &lt;b&gt;C&lt;/b&gt;iężko &lt;b&gt;K&lt;/b&gt;apująca &lt;b&gt;M&lt;/b&gt;ózgownica. Poniżej kilka drobnych anegdot (niestety, faktów, przy większości z nich byłem obecny):&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zastałem Ją rano przed drzwiami do jednego korytarzyku. Układ był taki, że z korytarza głównego można było wejść do sekretariatu wydziału, z którego przez kolejne pomieszczenie można było wejść do wspomnianego wcześniej korytarzyku, a tam były drzwi do kuchni i toalet. Można też było przejść przez zamknięte na elektorniczny zamek drzwi bezpośrednio z korytarza głównego do tego pomniejszego korytarzyka.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No więc stała tam sobie, biedaczka, i jak tylko przyszedłem zapytała się mnie czy nie mam klucza bo ona chciała wejść do aneksu kuchennego (poprzez wspomniany wcześniej korytarzyk), a jej chip nie chciał otworzyć elektronicznego zamka. Nie miałem, więc odpowiedziałem grzecznie że nie, nie mam, i poszedłem do siebie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Później powiedziano mi, że mam &lt;em&gt;zaproszenie&lt;/em&gt; do Prezesa na ślubowanie, i m.in. miał pójść tam CKM. Poprosiła mnie żebym po nią przyszedł jak czas wybije. No i wybił...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poszedłem po nią, pożyczając wcześniej chipa od jednej z pracowniczek, żeby łatwiej mi było przejść przez kompleks budynków Sądu. Po wyjściu na korytarz główny zobaczyła że mam chipa w ręku, i poprosiła żebym ją wpuścił na chwilkę ponieważ chce iść do toalety. Przyłożyłem chip do czujnika, CKM szarpnęła energicznie... drugi raz, trzeci, drzwi ani drgnęły. Stwierdziła że znów się coś popsuło, na co odpowiedziałem jej, że będzie lepiej działać jeśli spróbuje te same drzwi popchnąć, zamiast ciągnąć. Spróbowała, podziałało. Zdziwionym głosem oznajmiła mi, że to pewnie dlatego rano nie mogła się przedostać...&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wydział na którym odrabiałem służbę, wysyłał od cholery przesyłek - kilka(dziesiąt|set) dziennie. Koperty używane przez nas były samoprzylepne - czyli wsadza do koperty co chcesz wysłać, odwijasz papierek, przyciskasz i już zaklejone. CKM kiedyś stwierdził, że od tego ciągłego lizania kopert to ją już język boli.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dostała pewnego razu polecenie wysłania faksu (jednego dokumentu) do trzech różnych osób/instytucji. Wzięła dokument, skserowała go 2x, i poszła puszczać faks.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Pracowała tam już ponad 2 tygodnie, widując codziennie przewodniczącego wydziału, do którego wszyscy zwracali się per &quot;Sędzio Przewodniczący&quot;. Kiedyś minęła go w drzwiach, pytając nas następnie który to przewodniczący wydziału, bo ma coś mu dać do podpisania.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;CKM zadzwoniła kiedyś do oskarżonego. Odebrała kobieta. Słyszymy głos CKMa: To mówi Pani że syna nie ma teraz w domu. A przepraszam, kim Pani jest dla oskarżonego?&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;To tylko kilka sztuk, reszty nie pamiętam, ani nie zapisałem - a szkoda, bo podobnych numerów było kilka, i każdy wart upamiętnienia ;)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 12 Oct 2007 01:41:43 +0200</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/10/12/ckm-ciezko-kapujaca-mozgownica/</guid><category>Ogólne</category><category>humor</category><category>sąd</category></item><item><title>Napoje w realu...</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/07/18/napoje-w-realu/</link><description>&lt;p&gt;Co tu dużo gadać...&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;img&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/napuj_w_realu.jpg&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/napuj_w_realu_th.jpg&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 18 Jul 2007 14:44:27 +0200</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/07/18/napoje-w-realu/</guid><category>Ogólne</category><category>fun</category><category>real</category><category>nestea</category></item><item><title>Dina</title><link>http://zycie.urzenia.net/2007/07/15/dina/</link><description>&lt;p&gt;Uwielbiam psy. Dawno dawno temu mieliśmy w domu sukę owczarka niemieckiego, wabiła się Dina. Gdy miałem 5 lat, i wróciłem z wakacji, jej już w domu nie było. Kilka lat później dałem matce w prezencie szczeniaka. Kundla. Z rodziny kundli po kilku pokoleniach różnych mieszańców. Śliczna mordka. Nie będąc zbyt oryginalnym, dałem mu na imię Dino.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety, nie byliśmy w stanie nad nim zapanować - po wyjściu z domu i spuszczeniu go ze smyczy, nie wracał do mnie i nie dało się go złapać. Pojawiał się pod drzwiami kilka godzin późńiej. Gdy zostawał sam w domu, po powrocie nie było wiadomo czego się spodziewać - czy chata jeszcze jest, czy już nie, a jeśli jest to ile rzeczy nie zostało zniszczonych. Gryzł wszystko i w każdej ilości. Zaczęliśmy go uwiązywać na skórzanej smyczy do rury - zazwyczaj po powrocie do domu szedłem kupić nową smycz. Dołożyliśmy do tego skórzany kaganiec - wzrosły wydatki, trzeba było dokupować kaganiec. W końcu ojciec nie wytrzymał, wywiózł go do jakichś znajomych na wieś, i tyle go było.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Teraz &quot;jestem już duży&quot;, za miesiąc odbieram własne mieszkanie, więc mogłem się zdecydować ponownie na jakiegoś psa. Kierując się wyborem rasy nie byłem zbyt oryginalny - owczarek niemiecki, tzw ONek. Imię - też monotonia, Dina. Ale oto jest, moja sunia:&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;img&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina1.jpg&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina1_th.jpg&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prawda że śliczna? ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dina ma już prawie 11 tygodni (10 i 1/2), jest zadziorna, ciągle chętna do zabawy, trochę je, dużo pije (wody! ;) ), ciągle chce żeby ją drapać, najchętniej po brzuszku, ale ogólnie jest niesamowicie słodka. W sumie w ciągu trzech dni nauczyła się załatwiać (z czego jestem dumny ;) ) na dworze - jeszcze są momenty kiedy popuszcza troszkę w domu, ale niewiele. Łakomczucha potworna, i próbuje dominować mi w domu, ale na to jej nie pozwalam. Naczytałem się mnóstwo na tematy wychowywania psów, mamy na razie jedną książkę na ten temat, druga jest w drodze, będę starał się Dinę wychować jak najlepiej :) Jeśli mi się nie uda, to na 100% zapiszę się z nią na jakiś kurs wychowawczy - oddać jej na pewno nie oddam :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I jeszcze jedno zdjęcie mojej ślicznotki:&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;img&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina2.jpg&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://urzenia.net/jogger/dina2_th.jpg&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 15 Jul 2007 07:43:30 +0200</pubDate><guid>http://zycie.urzenia.net/2007/07/15/dina/</guid><category>Ogólne</category><category>dina</category><category>dino</category><category>szczeniak</category><category>pies</category></item></channel></rss>